Meble kuchenne – na wymiar czy gotowe?

„Jedzenie powinno zaspokajać głód – nie próżność, sprawiać przyjemność – nie trudność,  być doznaniem kulinarnym – nie intelektualnym i dawać okazje do dzielenia się radością posiłku z bliskimi.  Niekoniecznie na Facebooku…” 🙂 – to ulubione hasło Tessy Capponi- Borawskiej, autorki książki „Moja kuchnia pachnąca bazylią” . Czasy się zmieniają. Ciężko powstrzymać się przed wrzuceniem kilku fotek na Facebooka. Tym bardziej, jak jesteśmy dumni z naszych kulinarnych osiągnięć. Jej słowa można by odnieść również do samego miejsca tworzenia posiłków, czyli naszych domowych kuchni. To nie modne meble i marmurowe blaty tworzą ją od podstaw, tylko my sami, odpalając w niej kuchenki i piekarniki. Kuchnia bez zapachu przyrządzanych potraw była by jedynie kolejnym pokojem do urządzenia. Nie każdy z nas lubi gotować, ale chyba wszyscy lubimy zjeść coś pysznego, nawet gdyby miały to być ziemniaki z jajkiem sadzonym i mizerią, przygotowane od serca smakują jak krewetki z szampanem. Uwielbiamy zapach pieczonego chleba, domowego ciasta czy soczystych żeberek. To w kuchni codziennie rano przygotowujemy ulubioną kawę lub herbatę. Najlepsze imprezy? Tylko w kuchni! To coś więcej niż kolejne pomieszczenie w naszych  domach. To jakbyście chcieli opowiedzieć o wycieczce do Nepalu, pomijając Himalaje. To niemal święte miejsce w każdym domu, serce i dusza w jednym pomieszczeniu. Każdemu z nas, przynajmniej raz w życiu przypadnie w mniejszym lub większym udziale przyjemność projektowania i urządzania swojej wymarzonej kuchni. Czy jest to łatwa sprawa? Absolutnie nie! Kuchnia wymaga od nas odpalenia tych części mózgu, które odpowiedzialne są za strefę relaksu, przyjemności, komfortu, podniecenia i namiętności, czyli czegoś zarezerwowanego na tę krótszą część życia 🙂 Hedonistom na pewno będzie łatwiej 😉 Kuchnia bowiem powinna kojarzyć się z czymś przyjemnym, błogim, pysznym i radosnym. Jeżeli znajdziecie w sobie te wszystkie stany i uczucia, pomysł na kuchnie marzeń przyjdzie sam. Obiecuję  🙂 

Od pomysłu do realizacji

Pomysł na kuchnie siedział w mojej głowie od dawna, chodź decyzję o jej ostatecznym kształcie, podjęłam niemal w ostatniej chwili. Dlatego też, po przeprowadzce mieszkaliśmy bez niej ponad miesiąc, jedząc na kolanach i myjąc gary w plastikowej misce. Właściwie ze wszystkim tak było. Gdy dom powoli dochodził do stanu deweloperskiego, powinnam mieć już zamówioną kuchnię, meble do salonu czy łazienki…ale nie miałam. Kasa była, chęci też, ale wciąż odciągałam ten ostateczny moment. Dlaczego? Bo musiałam usiąść dupką na podłodze, bez budowlanego kurzu i harmidru, wyszczerzyć ślepia i popatrzeć sobie na spokojnie. W tym przypadku punkt widzenia zależał dosłownie od punktu siedzenia 🙂 Projekty kuchni, salonu czy łazienek były już gotowe od dawna. Musiałam poczuć ten klimat na żywo. Zamknąć oczy. Wdech i wydech. Poczuć zapach czekolady, jak na ławce w Parku Skarszewskim. Usłyszeć gotujący się rosół i zobaczyć jak promienie słoneczne doświetlą wazon z ciętymi kwiatami, które właściwie zawsze u mnie stoją. W międzyczasie trafiłam na kilka inspirujących osób, więc niemal gotowa kuchnia, finalnie zmieniła się całkowicie. 

Meble na wymiar czy gotowe?

Jako wieloletni użytkownik kuchni Ikea (przez ostatnie 8 lat w warszawskim mieszkaniu), mocno zastanawialiśmy się nad jej zakupem do nowego domu. Właściwie to był nasz nr.1 na liście mebli kuchennych. Ikea to przede wszystkim świetne wzornictwo w przystępnej cenie. Pewnie znajdą się tacy, którzy zarzucą jej słabą jakość materiałów, ale czy mają rację? W takim razie, czy wszystkie meble modułowe dostępne na rynku są słabej jakości, bo wszędzie jest dokładnie to samo – płyta wiórowa lub pilśniowa ? Oczywiście, że nie.

Płyty hdf czy mdf powstają w wyniku sprasowania (pod dużym ciśnieniem i wysoką temperaturą), mniejszych lub większych kawałków/włókien drzewnych  z dodatkiem substancji łączących. Tak przygotowany materiał posiada wysokie parametry wytrzymałościowe, właśnie ze względu na dużą gęstość wymienionych płyt. Dla przykładu płyta mdf ma gęstości od 650 do 850 kg/m3, a płyta hdf  od 850kg/m3 w górę, co sprawia, że może być gęstsza nawet od litego drewna. Oczywiście gęstość drewna zależy od jego rodzaju i wilgotności, ale można przyjąć dla wilgotności 15%, gęstość świerka to  470-480 kg/m3, sosny 540–550 kg/m ale już dębu 720–740 kg/m3.  Na sam materiał konstrukcyjny warto zwrócić uwagę przy wyborze mebli kuchennych. Jednak mało kto będzie umiał rozróżnić słabej jakości płytę od tej lepszej, więc de facto jesteśmy skazani na prawdomówność producentów i osób zajmujących się ich sprzedażą. Jest jednak parę szczegółów, które można zauważyć gołym okiem. Zwróćcie uwagę na grubość korpusów, frontów, czym są wykończone – lakier, folia, laminat, naturalna okleina, jakie prowadnice i zawiasy. Cena końcowa zależna jest oczywiście od wielu innych czynników, jak sposób otwierania się szafek (zamiast zwykłych prowadnic – teleskopy) wyposażenie dodatkowe – szafki cargo, szuflady kaskadowe, wypełnienie szuflad, boki szuflad, oświetlenie, nie wspominając o blatach kuchennych itp, ale większość tych dodatków występuje wyłącznie w kuchniach robionych na wymiar. 

Można zatem przyjąć, że baza mebli kuchennych jest wszędzie bardzo podobna, jak nie taka sama. Poszczególne koszty rosną wraz ze sposobem i rodzajem wykończenia frontów, ich wyposażenia i dodatkowymi opcjami. Kuchnie na wymiar wychodzą drożej od modułowych, jednak w tym przypadku, otrzymujemy niestandardowe rozmiary szafek, dopasowane co do centymetra z dodatkami, których nie znajdziemy w meblach modułowych. Jednak dla chcącego nic trudnego. Nawet meble z Ikea można tak dopieścić, żeby wyglądał jak na wymiar. Chodzi głównie o detale, czyli listwy wykończeniowe, półki łączące meble czy inne dodatkowe elementy. Poniżej kilka inspiracji.

źródło:thekitchn.com

źródło:www.thekitchn.com

źrodło:www.decorpad.com

źródło:ikea.gr

źródło:villasanta.blogg.se

W takim razie jakie meble wybrać?

 Nie sugerujcie się modą. Kuchnia musi się podobać wyłącznie swoim gospodarzom. Jeżeli kochacie biel, niechaj taka będzie. Może chcielibyście kuchnię szmaragdowo-czarną? Na pewno będzie piękna. Jeżeli marzycie o stylowej kuchni angielskiej ze szprosami na frontach i tłoczonymi nogami przy wyspie, nie wahajcie się ani minuty. Jeżeli postawicie na zachowawcze, stonowane kształty i kolory, możecie ją tworzyć na nowo co sezon. Wystarczy zmieniać gałki lub oświetlenie, powiesić inne zasłony czy firanki. Zastąpić stare pojemniki na kawę i herbatę nowymi, kupić nowy stojak na owoce, dodać półki na książki kucharskie czy wieszaki na zioła. Dodatki potrafią wiele zmienić.

Jednak kluczem do kuchni marzeń jest dobry, przemyślany projekt. Nawet najbardziej wypasione fronty i marmurowe blaty nie obronią się przy kiepskim rozkładzie, nieprzemyślanym ustawieniu i słabym oświetleniu. Jak powiadają „dobre światło robi wnętrze”. Święta prawda. Zanim przystąpicie do projektowania, sięgnijcie pamięcią do chwil spędzonych w kuchni. Przypomnijcie sobie jaki układ szafek był dla was optymalny lub co wam utrudniało pracę. Jak na co dzień wykorzystujecie powierzchnię roboczą? ile miejsca potrzebujecie na zastawę, ile na garnki i przybory potrzebne każdego dnia? Lubicie patrzeć przez okno podczas zmywania? Czy lodówka powinna mieć kostkarkę? Jeżeli tak, to warto o tym pamiętać przy remoncie czy budowie. Wiele lodówek potrzebuje osobnego podłączenia do wody.

Na szczęście, jeżeli nie macie do tego głowy lub po prostu nie posiadacie umiejętności projektowania funkcjonalnej i wygodnej kuchni, nie martwcie się. Właściwie każda firma produkująca meble kuchenne w swojej ofercie posiada opcję projektowania według realnych wymiarów waszych przyszłych kuchni. Doświadczony pracownik dopasuje ją pod względem wygody, ergonomii czy chociażby ilości mieszkańców w domu. Nawet kuchnie modułowe mają swoich doradców technicznych, którzy chętnie pomogą w wyborze tej jedynej.

Jeżeli pasują Wam kuchnie Ikea, ale nie do końca odpowiada Wam stylistyka frontów, nic straconego. Na naszym rodzimym rynku, powstały firmy zajmujące się produkcją frontów do mebli Ikea. Ciekawe co Ikea na to? Hmmm… No cóż, wolny rynek, wolny wybór. Poniżej kilka przykładów zamiennych frontów do najbardziej popularnej serii mebli kuchennych – METOD.

Na ich stronie w łatwy i przejrzysty sposób wybierzesz swoje nowe fronty. Szeroka gama kolorów i wzorów zmieni każdą kuchnię w wyjątkowo oryginalne miejsce. 

źródło:http:njufront.pl

 

Kolejny producent frontów do mebli kuchennych Ikea. W swojej ofercie posiadają 4 podstawowe modele frontów, dostępne w bardzo ciekawej kolorystyce. 

źródło:fropt.pl/

Jeżeli nie Ikea to co?

Tak, istnieje świat poza Ikea  😉 Bardzo lubię ten sklep, ale równie fajne meble można kupić u innych producentów lub zamówić u lokalnego stolarza. Chociaż 25 lat gwarancji nie daje nikt na rynku. Kurde, za ćwierć wieku mogę już nie żyć, albo firma zbankrutuje lub kornik drukarz zje wszystkie drzewa na świecie i nie będzie z czego robić mebli 🙂 

Na polskiego producenta wysokiej jakości mebli kuchennych, firmę WFM KUCHNIE natknęłam się zupełnie przypadkowo, wychodząc ze sklepu Ikea na warszawskim Targówku. Był początek sierpnia, upał niemiłosierny. Pan Marcin ( nasz glazurnik, który spadł nam z nieba) rozpoczynał właśnie kładzenie płytek w mniejszej łazience. Dom był w stanie deweloperskim, bez podłóg, kuchni, łazienek itp. Po tym, jak „pożegnałam”się z poprzednią ekipą glazurników, którą zastąpił Pan Marcin, zostało nam niecałe dwa tygodnie do przeprowadzki z wynajmowanego mieszkania. Cała uwaga skupiła się na jak najszybszym położeniu podłogi w naszej sypialni i zrobieniu przylegającej do niej mniejszej łazienki. Nasz glazurnik stanął na wysokości zadania. Sam w niecałe dwa tygodnie zrobił całą łazienkę wraz z sypialnią. Mogliśmy się przeprowadzić. W kolejne dwa tygodnie udało się położyć ponad 100 m2 podłóg i zrobić większą łazienkę. Do końca sierpnia mieszkaliśmy razem w czwórkę – ja, mój mąż, Pan Marcin i pies Gustaw 😀 

Tamtego dnia, wychodząc z Ikea z gotowym projektem kuchni, czułam pewien niedosyt. Chodziło głównie o ustawienie lodówki, górnych szafek, zbyt ciemny kolor frontów (szary) i blat łączony pośrodku wyspy rzymskimi śrubami. Na ekspozycji nie wyglądało to dobrze. Blaty kuchenne to zdecydowanie najsłabsza strona mebli Ikea. Jeżeli zależy Wam na jednym elemencie, to lepiej będzie zamówić go gdzieś indziej. W tamtym czasie na meble kuchenne Ikea obowiązywała promocja -10%, mojemu mężowi bardzo podobała się kuchnia BODBYN, więc wszystko wskazywało na to, że za parę dni staniemy się jej właścicielami. Tak wyglądał ówczesny projekt naszej kuchni. 

Jednak miałam pewne wątpliwości…

Idąc w kierunku samochodu, mój wzrok przyciągnął duży zielono-czarny szyld. Na słowo „kuchnia” reagowałam bardzo żywiołowo, więc postanowiłam przyjrzeć się sprawie bliżej. Już przez witrynę sklepową widać było przyjemne formy i wysublimowane wzornictwo. W środku orzeźwiający chłód pozwalał w spokoju przyjrzeć się przygotowanej ekspozycji. Kuchnie totalnie w moim stylu. Proste, funkcjonalne, przemyślane. Nic niepozostawione przypadkowi. Dobrze zaprojektowane z użyciem wysokiej jakości materiałów dawały poczucie komfortu, który w kuchniach jest na wagę złota. Tego dnia miałam szczęście trafić na Panią Karolinę, młodą projektantkę, która dosłownie „na kolanie” wyłapała wszystkie błędy i niedoskonałości starego projektu. To właśnie ona zauważyła, że lodówka musi być odsunięta od okna, gdyż podczas jej otwierania, drzwi waliłyby o szybę. To dzięki niej udało się zrealizować moje marzenie o wysokich, wyjeżdżających szafkach cargo, o których w Ikea mogłabym zapomnieć. Wizyta w salonie firmowym WFM KUCHNIE zmieniła wszystko. Niestety był środek sezonu remonto-budowlanego i terminy realizacji były bardzo odległe. Nawet przy najbardziej optymistycznym scenariuszu, mogłabym się cieszyć z nowej kuchni dopiero na przełomie września i października. Godzinę wcześniej meble kuchenne miałam na wyciągnięcie ręki, a tutaj nagle perspektywa dwóch miesięcy 😥 No cóż, tak to jest, jak do ostatniej chwili czeka się z decyzją. Jednak było warto czekać. 

Finalnie moją kuchnię wykonał lokalny stolarz, jednak nie wyglądałaby tak cudownie gdyby nie Pani Karolina z WFM KUCHNIE. To dzięki jej wyobraźni dzisiaj mogę się cieszyć funkcjonalną, ergonomiczną i piękną kuchnią. Jeżeli wciąż zastanawiacie się nad swoją, koniecznie zajrzyjcie na ich stronę – www.wfm-kuchnie.pl. Znajdziecie tam mnóstwo inspiracji i być może Waszą wyśnioną kuchnię. Poniżej kilka interesujących projektów.

Bacino dąb biały Telaio jade
 
 
 
Calma szary mat – z wizytą w kuchni Anity
 
Punto sherwood czekoladowy, len szary Calma żółty połysk
 
 
 
Raso szary/przykurzony 
źródło:wfm-kuchnie.pl
 
Moja kuchnia 
 
W nowym domu bez kuchni mieszkaliśmy ponad miesiąc. Luksus, jakim jest zlew, bieżąca woda i kuchenka docenia się właśnie w takich sytuacjach. Co prawda były wakacje, ciepło na zewnątrz a nasze wariacje na temat grillowania wchodziły na wyższe poziomy. Jednak mycie garów i talerzy w plastikowej misce nie było już takie rozwijające 😉 
Wiadomość o bardzo odległym terminie realizacji kuchni WFM zmobilizowała mnie do zrealizowania szybkiego celu –  znaleźć lokalnego stolarza.
Moim marzeniem od zawsze był blat kuchenny z litego dębu. Jeżeli mieliście kiedyś do czynienia z prawdziwym drewnem w kuchni, to zapewne wiecie, jak ciężko jest wykonać trwały i solidny blat. Tylko doświadczony i wysoko wykwalifikowany stolarz może stworzyć wytrzymałą i odporną na kuchenne rewolucje tafle z drewna. Taki blat posłuży nam całe lata, nadając kuchni wyjątkowego charakteru. Rozróżnia się dwa podstawowe rodzaje. Pierwszy, klejony z małych kawałków litego drewna, łączony najczęściej na mikrowczepy. 
 
źródło:woodmarket.pl
 
Blat wykonany w ten sposób będzie bardzo solidny. Wyraźnie widać jego strukturę i różnorodność materiału, z którego powstał. Blaty tego rodzaju są zazwyczaj tańsze od tych wykonanych z dużych, litych desek, jednak to nadal piękny naturalny materiał. Drugi rodzaj blatu to właśnie duże, jednolite deski, często pochodzące z jednego pnia drzewa. W takim przypadku, podczas klejenia blatu, możemy uzyskać zaskakująco podobne wzory/usłojenia co wygląda wręcz spektakularnie, jakby tworzyły jedną monolityczną powierzchnię.
 
 
Jednak najważniejszą cechą takich blatów jest sam materiał i wykonanie, dlatego poszukiwania stolarza z „talentem” rozpoczęłam zadaniowo. Dobry stolarz zna się przede wszystkim na obróbce drewna. Skoro zna się na obróbce surowego drewna, wykonanie zabudowy kuchennej będzie dla niego bułką z masłem. Gdy zaczęłam szukać prawdziwego stolarza, nie wpisywałam w wyszukiwarce „meble kuchenne”, „kuchnia na wymiar” czy „zabudowa kuchenna” tylko „stolarz – meble z drewna”. Tak właśnie znalazłam Pana Adama, którego ogłoszenie brzmiało – „stolarz, specjalizacja drewno lite” i takie o to zdjęcie jako zachęta 😉 
 
 
 
Czy stolarz przedstawiający swoje dokonania w ten sposób może dać nadzieję na porządną kuchnię z pięknym i solidnym blatem dębowym? Widząc takie wykonanie (na zdjęciu mebel przypominał nawę kościelna 😉 ) bałam się trochę o cenę, jaką usłyszę za całość. Za meble Ikea według ww. projektu wychodziło nam nieco ponad 16 tys z oświetleniem, blatem z laminatu łączonym na środku i montażem. Moja kuchnia z dębowym blatem, zintegrowanym oświetleniem w każdej szafce, zawiasami blum, koszami cargo, kosztowała nas 18 tys.
Parę dni później był już u mnie z próbkami frontów i blatów, wziął wymiary, dogadaliśmy kolory, szerokości ramek, oświetlenie, rodzaje prowadnic i zawiasów. Pierwszego września kuchnia stała już u mnie, budząc ogólnoustrojowe podniecenie i euforię 🙂 
 
Za co ją lubię
 
Za wszystko 🙂 Jest prosta, funkcjonalna, pojemna, mam w niej wszystko pod ręką. Do tego jej spokojny, jasny szary kolor kontrastujący z żywym dębowym blatem wprowadza pożądaną harmonię i porządek. Nie jest przerysowana i nachalna. Zostawia mi spore możliwości aranżacyjne wraz z dopieszczaniem jej według nastroju i pór roku. Wtapia się w nasze wnętrza, tworząc spójną całość.
Zapraszam Was na krótką wycieczkę, po mojej kuchni ♥
 
 W kuchni oprócz widocznej zabudowy, po prawej stronie od wejścia znajduje się spiżarka. Nie jest jeszcze dokończona, więc zostawię ją sobie na inny post 🙂 Tymczasem pokaże Wam, to co już udało się zrobić. Poniżej rzut domu i dokładne miejsce, gdzie znajduję się kuchnia.
 
 
Kuchnia połączona jest z jadalnią (jeszcze nie dorobiliśmy się stołu) i salonem. Oboje lubimy otwartą przestrzeń, szczególnie w kuchni. Dużo gotujemy (zwłaszcza mój mąż), zatem sporo czasu spędzamy przy wyspie. Układ musiał być otwarty, gdyż gotowanie to również nasz czas na pogaduchy, plany na kolejne dni, opowiadania jak minął dzień, co nas fajnego spotkało lub co nas wnerwiło. Lubię patrzeć  jak mój Kurt Scheller kroi, obiera, doprawia i smakuję. Robimy sobie tygodnie włoskie, tajskie, polskie czy hinduskie. Nie zawsze mamy ochotę siedzieć w kuchni, gdy drugie gotuje a z drugiej strony, nie wyobrażamy sobie samotnego siedzenia w osobnym salonie i zamkniętej kuchni. Dlatego też przestrzeń dzienna musiała być otwarta. 
 
 
 
Wymiary i odleglości
Właśnie po to potrzebny jest projekt kuchni. Po pierwsze dla nas – poznamy wszystkie możliwe odległości, zobaczymy odstępy np. między meblami a ścianą lub ile miejsca zostaje nam na swobodne przejście koło wyspy. Po drugie – zachowamy bezpieczne odległości np. między zlewem a kuchenką gazową. Zobaczymy również, w jakich odległościach od siebie znajdować się będą najczęściej używane sektory – zlew, kuchenka, lodówka, deska do krojenia czy zmywarka.
 
 
 

Odległość 130 cm między wyspą, na której znajduję się płyta indykcyjna i piekarnik a zlewem to bardzo przyjemna odległość pozwalająca mieć niemal wszystko pod ręką. Wystarczy obrót i krok w tył, jestem przy zlewie i zmywarce. Zaraz po prawej stronie od zlewu znajduję się wysokie cargo, gdzie mam wszystkie najważniejsze składniki i półprodukty od soli, cukru, poprzez kasze, mąki, makarony, ryże po kawy, herbaty, ziarna itp. Po prawej stronie od płyty mam wszystkie przyprawy, oleje, sosy itp. 

Zaraz obok zlewu, znajduję się zmywarka. Wybraliśmy Elektrolux Reallife XXL z 3 szufladą na sztućce. To był dobra inwestycja. Dwie pojemne szuflady mieszczące naprawę sporo naczyń do tego osobna na sztućce. W końcu każda łyżeczka jest perfekcyjnie domyta.

 

W przypadku mebli kuchennych o niestandardowych wymiarach, zmywarki do zabudowy Elektrolux, jako chyba jedyne mają głębszą wnękę, w którą wchodzą fronty meblowe podczas otwierania. Wiem, co mówię. Pierwsza zmywarka Whirlpool poszła do wymiany. Po zamontowaniu frontu zmywarki, drzwiczki mogliśmy otworzyć jedynie do połowy. Na rysunku poniżej, czerwony strzałkami zaznaczyłam newralgiczne miejsce. Na szczęście zmywarki Elotrolux nie mają tego problemu. 

Jak już jesteśmy przy marce Elektrolux muszę napisać parę słów o lodówce. Chyba za żadnym sprzętem AGD nie chodziliśmy tyle, co za lodówką. 

Najbardziej popularne „side by side” są bardzo fajnie i nam również się podobają, ale pod jednym warunkiem. Pojemna, praktyczna i wygodna w użytkowaniu lodówk0-zamrażarka „side by side” musi być podzielona w poziomie, a nie w pionie. Co to znaczy w praktyce? Górną część lodówki, na całej jej powierzchni zajmuje chłodziarka. Dół natomiast należy w pełni do zamrażarki. W momencie, gdy wysoka lodówka „side by side” podzielona jest w pionie, czyli prawa strona to chłodziarka, lewa zamrażarka, w lodówce robi się mało miejsca, szczególnie w kontekście przechowywania dużych naczyń, garków, ciast i innych gabarytowych rzeczy. Pozwalam sobie na tego typu uwagę, gdyż wszyscy nasi znajomi, rodzina bliższa, dalsza, użytkująca tego typu chłodziarkę, mówi jednym głosem – część „lodówkowa”, gdzie przechowuję się jedzenie jest wąska, nieustawna co za tym idzie niepraktyczna w codziennym użytkowaniu. Zwłaszcza latem, gdy dochodzi mnóstwo napoi, owoców i warzyw. Poniżej dwie przykładowe lodówki. Pierwsza podzielona wzdłuż, druga praktyczniejsza wszerz. 

 

Chłodziarko-zamrażarki, które nam się podobały i były w gronie naszych zainteresować kosztowały sporo. Nie chcieliśmy wydawać ponad 10 tyś na samą lodówkę. Do nowego domu przeprowadzaliśmy się z niczym, więc każdy sprzęt wyposażenia kuchenno-pralnio-domowego kupowaliśmy nowy. Tak trafiliśmy na lodówkę, która pogodziła wszystkie nasze wymagania. Jest szeroka, pojemna, praktyczna, prosta i elegancja, gabarytowo pasująca idealnie do naszej kuchni. Szeroka na prawie 80 cm, pozwala przechowywać spore naczynia lub inne wymagające produkty. Jej gabaryty wpasowały się jak ulał, pomiędzy dwie wysokie szafki cargo, na których mi bardzo zależało. Użytkujemy ją już ponad pół roku, podczas rodzinnego spędu liczącego kilkanaście osób, pomieściła wszystkie ciasta, sałatki, napoje, pasztety, pieczoną szynkę, tort śmietankowy, dojrzewające sery w całości i inne frykasiki 😉 Na co dzień dla naszej dwójki jest strzałem w dziesiątkę. Kupiliśmy ją w bardzo dobrej cenie w Media Expert, model EN5284KOX.

 Elektrolux jednak ma małą wpadkę, niezwiązaną z kuchnią oczywiście. Chodzi o pralkę. Już 3 raz reklamowaliśmy model EWF 1287 EMW z funkcją pary.

źródło:mediaexpert

Sama pralka działa super, pierze bardzo dokładnie i posiada mnóstwo przydatnych programów. Może trafiliśmy na jakieś wadliwe egzemplarze. Pierwsza przyjechała już popsuta. Bęben pracował jak w tartaku, W drugiej ta sama sytuacja pojawiła się w po kilku tygodniach użytkowania. W końcu przyjechał serwisant z Elotrolux i wymienił cały środek na nowy. Mam wrażenie, że dopiero teraz pralka działa prawidłowo, bo jeszcze nigdy nie pracowała tak cicho. Czas pokarze, czy to była ostatnia naprawa.

Oświetlenie

W naszej kuchni oświetlenie górne składa się z halogenów zamontowanych na suficie między wyspą a zabudową na ścianie, światłem ledowym zamontowanym w półce nad oknem kuchennym oraz dwiema wiszącymi lampami nad wyspą. W każdej szafce znajduje się osobne światło, odpalające się przy ich otwieraniu. Jednak moim oczkiem w głowie od początku były wiszące lampy, które niemal wyszarpałam dziewczynie w TK Max-ie 😀 Dają taki klimat w kuchni…ach kocham te indyjskie lampiony ♥

Zamiast standardowych przegródek na sztućce, wykorzystałam wiklinowe organizery z Ikea. Wpasowały się idealnie 🙂 

Na ścianach po jednej i drugiej stronie, zamontowaliśmy półki na książki kucharskie oraz relingi na świeże zioła. 

Okno za zlewem 

Pomimo posiadania zmywarki, właściwie codziennie coś się zmywa w zlewie. Fajną sprawą jest, patrzeć się w tym czasie przez okno i mieć coś innego przed oczami niż ścianę, szafki kuchenne czy zmywane rzeczy. W naszym przypadku okno otwiera się jedynie uchylnie, gdyż kran zlokalizowany jest centralnie na jego środku. Zależało mi na oknie bez pionowych czy poziomych ramek. Mogłam sobie na to pozwolić, gdyż zaraz obok (po lewej stronie) znajduję się duże okno/drzwi, które mogę całkowicie otworzyć i wyjść przez nie do zaplanowanego na ten rok ogródka zielarskiego 🙂

Jednak w niektórych kuchniach, okno otwierane na oścież bardzo się przypada, gdyż może być jedynym w tym pomieszczeniu. Jest na to kilka rozwiązań. Poniżej przykłady na funkcjonalne okno zaraz obok zlewu.

Kran zlokalizowany na jednym ze skrzydeł okna.

Okno „fix” po środku, dwa otwierane po bokach.

 

Źródło:Elizabeth Cooper’s Sag Harbor Home – Lonny Magazine

Okno w stylu angielskim, otwierane do góry. W zależności od upodobań otwierać może się całe okno lub jedynie połowa.

źródło:zszywka.pl

Na koniec okno, które w znaczący sposób poszerza widoki i perspektywę 😉 

źródło:.iconhomedesign.com

Płytki czy nie płytki?

Zastanawiam się cały czas nad płytkami między zabudową. Muszę przyznać, że farby Beckers z przeznaczeniem do kuchni i łazienek to wysokiej jakości produkty.

Zachlapałam już ścianę sokiem z buraków i marchwi, nie raz poleciał na nią pomidor czy inne barwiące warzywo, a ona jakby niewzruszona. Wszystko schodzi, śladu nie ma. Jednak kuszą mnie jakieś małe, subtelne kafle, nienarzucające się swoim stylem, jedynie podkreślające charakter naszej kuchni. Co myślicie o poniższych inspiracjach?

źródło:www.tilesofezra.com

źródło:www.decorpad.com

źródło:http://decorationcentralhq.com

źródło:paradyz.com

Zlewozmywak i kran

Właściwie wszystkie krany w naszym domu mamy jednej sprawdzonej marki. Używaliśmy je przez ostatnie 8 lat razem, jako małżeństwo i wcześniej jako single. Dlatego też wybór był prosty – Hansgrohe. Są niezawodne, mają świetny dizajn i proste formy. Bardzo lubię tą markę i szczerze polecam. Zlewozmywak polskiej firmy Deante to kolny porządny produkt. Granitowy, jasnoszary (prawie biały) zlew, wpasował się w naszą kuchnię, jakby był wykonany specjalnie pod szafki. Do tego ma 10 lat gwarancji, jest odporny na zarysowania, przebarwienia, uderzenia, wysoką temperaturę (nawet 250 stopni). Jest głębszy niż standardowe zlewy, dlatego pomieści spory garnek czy kilka kilogramów ogórków 😉 

Miejsce na wino i napoje wyskokowe znalazło się na froncie wyspy. To dobra miejscówka na tego typu trunki do tego wizualnie świetnie się prezentuje. 

Wystający nad wyspą kabel z sufitu to podłączenie okapu. Do tej pory testowaliśmy wydajność wyciągu rekuperacji i broniliśmy się przed okapem rękami i nogami. Po kilku miesiącach użytkowania kuchni, stwierdzam definitywnie – okap nie będzie potrzebny. Trzeba zlikwidować kabel i zaślepić miejsce po nim. 

Do pełni szczęścia brakuję krzeseł i stołu, który będzie stanowić naturalne przedłużenie kuchni ale i na niego przyjdzie czas 🙂 Jest już wybrany i czeka na wiosnę. Póki co nasza skromna dwójka, jada przy wyspie albo na kolanach 🙂

Jak Wam się podoba nasza kuchnia? Tylko szczerze  😉  Jeżeli macie swoje ulubiony firmy, marki, rodzaje kuchni, które sprawdziły się u Was w domu, koniecznie dajcie znać w komentarzach. 

 

Wszystkiego smacznego♥

podziel się

Facebook

Likebox Slider Pro for WordPress