Dom energooszczędny w 3 miesiące – marzenie Agi i Rafała

W życiu nic nie dzieje się bez przyczyny. Przez trzydzieści parę lat mojego krótkiego życia nauczyłam się przyjmować wszystko, co daje mi los, bez znaczenia na jego pozytywną czy negatywną stronę. Nie rozgrzebuje przeszłości, nie wracam, do tego co było. Uczę się na błędach i niczego nie żałuję. Staram się być zawsze otwarta na ludzi, słuchać (nie gadać), ufać i poznawać. Nie jest to proste dla kogoś, kto w dużej mierze jest typem samotnika i chodzi własnymi drogami. Pan Mihaty doskonale mnie rozumie. Wie, że samotny wyjazd poza dom nie jest ucieczką a potrzebą pobycia samej ze sobą. Dlatego kłócimy się tylko raz w miesiącu 😉 No, może czasami dwa 😀

Podczas takich „samotnych” wieczorów w mojej głowie rodzą się zawsze najlepsze pomysły 🙂 Tak właśnie powstał pomysł na mojego bloga, na projekt domu, jego wnętrz i kilka innych zwariowanych rzeczy 😉 Dlaczego o tym piszę? Gdyby nie mój blog nigdy nie poznałabym kilku cudownych osób, z którymi szczerze się zaprzyjaźniłam. Zaczęło się od kilku prywatnych wiadomości, zdjęć inspiracji, pytań o technologię czy podwykonawców. Niektórzy z nich mieszkają blisko, po sąsiedzku inni na drugim krańcu Polski a jeszcze inni zupełnie za granicą. W każdym przypadku zadziałała chemia i w naturalny sposób zwykłe pytania przerodziły się w rodzinne historie. Tak, dzięki pisaniu o własnej budowie poznałam wyjątkowych i inspirujących ludzi. To mój największy sukces związany z prowadzeniem bloga.

Agę i Rafała poznałam ponad rok temu. Ona – filigranowa, piękna brunetka ze szmaragdowo-błękitnym połyskiem w oczach, on – zdecydowany i konkretny facet dbający o swoje kobiety w należyty sposób. Między nimi ich oczko w głowie – córcia, dla której marzenie o własnym domu stawało się coraz bardziej realne. Rafał był u nas w domu, zanim się jeszcze poznaliśmy… 😉 Jak to możliwe? Od dłuższego czasu interesowali się budową domu z prefabrykatów keramzytowych. Przez naszego wspólnego znajomego dowiedzieli się, że taki dom powstaje w okolicy, więc postanowili go odnaleźć. Tak trafili na naszą budowę. Gdybym była Rafałem, pewnie też bym przeskoczyła przez siatkę żeby zobaczyć wszystko z bliska…tak też nasz dom poznał ich przed nami 😉

Był upalny lipcowy poranek. Nasz dom stał prawie w stanie deweloperskim. Była sobota rano. Już w piątek wieczorem spakowaliśmy całą weekendową wyprawkę z nadzieją na spędzenie cudownych dwóch dni w naszym niewykończonym domu. Moja natura biwakowca połączona z zapędami do spania pod gołym niebem zaowocowała rozbiciem namiotu na jeszcze niezagospodarowanej działce, tuż obok domku narzędziowego z drewutnią 🙂 

Tymczasem Pan Mihaty, miłośnik plenerowych śniadań, na stercie desek tarasowych przygotowanych do montażu (wtedy jeszcze nie wiadomo przez kogo) tworzył letnią ucztę. Świeżutkie, chrupiące bułeczki, przesmarowane pachnącym masełkiem topniejącym w porannym słońcu. Do tego nasz ulubiony ser żółty z soczystym, mięsistym pomidorem i posiekanym szczypiorkiem. Wszystko okraszone sosem czosnkowym przygotowanym dzień wcześniej 😎  

To były również pierwsze tygodnie chodzenia po działce zupełnie na bosaka. Uwielbiam ten bezpośredni kontakt z naturą. Dotyk gołej stopy z ziemią wywołuje u mnie miłe wspomnienia. Jako dziecko zdzierałam z nóg wszystko, co zostało mi na nie założone. Mama nie biegała za mną z butami po prostu pozwalała mi być dzieckiem. Najbardziej lubiłam chodzić po rozgrzanych słońcem kamykach, piasku i trawie. Tak dawno tego nie robiłam.  

Tamtego dnia z wielką bułą ociekającą sosem czosnkowym zupełnie na bosaka przechadzałam się wzdłuż naszego nowego domu. Nagle pod frontowe ogrodzenie podjechał nieznany mi wcześniej samochód. Zatrzymał się. Obgryzając nadmiar żółtego sera, zatrzymałam się na wysokości wejścia głównego.

„Dzień dobry”, w końcu trafiliśmy na właścicieli” – usłyszałam zza ogrodzenia.

„Tak to my…” – odpowiedziałam, spoglądając na bułkę, której jeszcze sporo zostało a miałam na nią wyjątkową ochotę.

„To super!, chcielibyśmy spytać się o parę rzeczy dotyczących budowy domu, możemy?” – zapytał wyraźnie zaciekawiony mężczyzna.

W tamtym czasie sporo osób odwiedzało naszą budowę, więc nie byłam zaskoczona takim pytaniem. Zaraz po przekroczeniu furtki Rafał honorowo przyznał się, że był u nas już wcześniej, przeskakując właśnie przez siatkę 🙂 Oczywiście kupił mnie od razu swoją szczerością, tym bardziej chętnie zaprosiłam ich do domu. Wtedy właśnie poznałam ich całą czwórkę. Mama, tata, córa i pies marki York (sunia), od razu polubiła się z naszym Gustawem, który jest również psem marki Rodezjan 😀

Czasami nowo poznani ludzie wydają się tak „znajomi”, jakbyśmy spędzili z nimi pół życia. Tak właśnie było w ich przypadku. Agnieszka to prawdziwa ostoja spokoju. Elegancka, ciepła kobieta, konkretna, ale przy tym delikatna. Rafał rzeczowy facet, który od samego początku dokładnie wiedział, czego szuka.

Od początku zgadzaliśmy się w wielu kwestiach. Co do samej technologii, bryły domu, koncepcji i pomysłu na wykończenie mówiliśmy właściwie jednym głosem. Tradycyjna budowa w naszych przypadkach nie wchodziła w grę. Tak samo, jak my chcieli wznieść nieduży dom, koniecznie energooszczędny, solidny i bezpieczny w jak najszybszym czasie. Prefabrykacja keramzytowa okazała się strzałem w dziesiątkę. Spełniała ich wszystkie wymagania. Dlatego tak bardzo zależało im na rozmowie z nami i poznaniu wszystkich szczegółów technologii. W tamtym czasie nie mieli jeszcze zamkniętego projektu, jedynie wstępną koncepcję. 

Po naszym pierwszym spotkaniu mieliśmy kilka miesięcy przerwy. Późną jesienią odwiedzili nas po raz drugi . Trafili akurat na dzień, w którym wróciłam z podróży o 4 nad ranem i spałam dokładnie 3 godziny. Nie byłam wtedy partnerem do rozmowy, wyglądałam jak wyciągnięta z gardła i właściwie to ich pogoniłam, bo za 2 godziny miałam być na spotkaniu w Warszawie. Oczywiście nikt się nie obraził, umówiliśmy się na inny termin. Przyszedł grudzień. Pierwsze święta w nowym otoczeniu wydawały się niczym niespełniony sen. Do tego przyjemnie ciepły dom i zaskakująco niskie rachunki za ogrzewanie. Nasza ciężka praca włożona w budowę domu zaowocowała wyjątkowym mikroklimatem w jego wnętrzach. Więcej informacji dotyczących wrażeń po pierwszej zimie znajdziecie →tutaj .

Kolejne nasze spotkanie odbyło się w zupełnych ciemnościach 😉 Była połowa grudnia. Umówiliśmy się na wieczorne pogaduchy u nas w domu. W międzyczasie przeszła jakaś nawałnica i pozrywało linie energetyczne w całej okolicy. Przy waniliowych świecach i tlących się delikatnie lampionach rozmowa o domu marzeń nabrała innego wymiaru. Wtedy chyba po raz pierwszy padła propozycja poprowadzenia całej budowy. 

Wraz z wiosną wróciły rozmowy o budowie domu. Sytuacja była wyjątkowa. Sprzedali swoje mieszkanie i tymczasowo pomieszkiwali u babci. W tamtym czasie również po raz pierwszy dowiedzieli się, że prowadzę bloga o budowie domu energooszczędnego. Nie wiem, dlaczego założyłam z góry, że wiedzą o mojej stronie skoro nigdy nikomu o niej nie mówię. Może w to nie uwierzycie, ale z ręką na sercu nikt z moich znajomych nie wie, że mihata to ja 🙂 Nie publikuje również zdjęć ze swoją podobizną, gdyż kogo by to miało interesować? Przecież jest to strona poświęcona budowie domu, a nie mojej  facjaty, buzi – twarzy, miałam na myśli 😛 . Świat jest mały. Jak się później okazało, znali moją stronę już wcześniej szukając informacji na temat domów z prefabrykatów keramzytowych. Tak czy owak, byli zaskoczeni moją internetową działalnością, a ja dojrzewałam do podjęcia tak dużego wyzwania, jakim było zorganizowanie całej budowy w wyżyłowanym czasie. Decyzja zapadła właściwie z dnia na dzień. Budujemy razem. 

Jak już wspomniałam, miał to być nieduży budynek. Aga z Rafałem przyszli do mnie już z gotowym projektem. Znałam ich biuro projektowe już wcześniej, więc byłam spokojna o prawidłową dokumentację i dobrze przygotowany projekt indywidualny. Dom parterowy w nowoczesnym klimacie. Nieco ponad 100 m2, 3 pokoje, kuchnia połączona z salonem. Priorytetem był pokój dla córki. Rzadko się zdarza, żeby rodzice tak mocno skupiali się na aranżacji przestrzeni dla swoich pociech. Zazwyczaj pokoje dziecięce są po prostu pokojami jak każde inne pomieszczenie. Kwestia wykończenia to już zupełnie inna sprawa, mam na myśli sam plan pokoju i jego rozmiary. W przypadku Agi i Rafała największe pomieszczenie tym samym super pokój dla dorastającej młodej osoby przypadł w udziale właśnie najmłodszej członkini rodziny. Nawet pomieszczenie gospodarcze zostało tak zaprojektowane, żeby można było spełnić jej marzenie – posiadanie własnego kłada, którym można wjechać bezpośrednio z zewnątrz. Wszystko dla kochanej córki♥

 Dom parterowy 

Podobnie jak ja, inwestorzy uwielbiają budynki jednokondygnacyjne. Dokładnie z tych samych powodów zrezygnowali z pięterka na poczet mieszkania na jednym poziomie. Więcej informacji na temat moich wyborów znajdziecie → tutaj. Dom parterowy Agi i Rafała to projekt indywidualny przygotowany przez pracownie MAMarchitekci z Warszawy. Zespół młodych, doświadczonych i kreatywnych ludzi z pasją stworzył ciekawy, współczesny projekt domu parterowego według wytycznych samych inwestorów. Poniżej dokładny rzut budynku z wyraźnie podzieloną strefą dzienną i nocną.

W całej strefie dziennej zaplanowano wysoki sufit bez widocznych wiązarów i innych elementów więźby. Takie było życzenie samych inwestorów. Pani konstruktor od prefabrykowanych wiązarów nieźle się nakombinowała, żeby można było to zrobić, ale się udało. Tym samym sufit nad salonem i kuchnią będzie czystą, jednolitą przestrzenią. W większej łazience znajdzie się wanna wolnostojąca a tuż za jej plecami prysznic w zabudowie. Dla najmłodszego członka rodziny rodzice zaplanowali osobną łazienkę z prysznice i toaletą. Oczko w głowie Agi i Rafała dostanie również największy pokój liczący sobie niemal 24 m2. Gdyby rodzina miała się kiedyś powiększyć (czego im życzę z całego serca) największy pokój można będzie podzielić na dwa mniejsze. Stąd też dwa osobne wejścia do jednego pokoju. Sprytnie to sobie wymyślili. W projekcie znajdziemy również sypialnie rodziców, garderobę oraz pomieszczenie techniczne z osobnym wejściem z zewnątrz. Gospodarze mają zatem dwa wejścia do domu z czego główne jest w standardowych wymiarach a to od pomieszczenia gospodarczego zostało przystosowane właśnie do ewentualnego wjazdu tam kładem. Dwa niewielkie tarasy w zupełności wystarczą na letnie biesiadowanie z rodziną i przyjaciółmi. 

Inwestorzy jeszcze nie zdecydowali finalnie o kolorze elewacji, ale planowany efekt na pewno zaskoczy nie jednego odwiedzającego. Będzie wyjątkowo 😎 Zdradzę tylko, że zakusy są na monotematyczną kolorystykę, szczególnie w nawiązaniu do grafitowej stolarki okiennej, poszycia dachowego czy drzwi wejściowych. Elewacja będzie spójna i nie narzucająca się swoją fakturą. Frontowe okno sięgające ponad 4 metrów wysokości wyznaczy styl, a bezokapowy dach zamknie jednolitą bryłę. Szykuję się bardzo ciekawy projekt. Poniżej kilka wizualizacji w czystej postaci. 

Elewacja frontowa

Bok od frontu. 

Elewacja ogrodowa

Dom powstanie na grzewczej płycie fundamentowej. Zostaną zamontowane okna energooszczędne 3-szybowe, 7-komorowe z centralną uszczelką komorową ze spienionego EPDM oraz drzwi tarasowe uchylno-przesuwne o wymiarach 2540×2400 w tych samych parametrach. Największe przeszklenie w kuchni (4450 x 140 ) udało się zaprojektować w PCV, przez co znacząco zmniejszyły się koszty związane z zakupem stolarki aluminiowej, zachowując wszystkie energooszczędne parametry. W domu nie zabraknie oczywiście wentylacji mechanicznej i nowoczesnego pieca kondensacyjnego, jako źródło ogrzewania i ciepłej wody użytkowej. Stalowe kominy podkreślą nowoczesny charakter domu, a blacha na rąbek w matowym wykończeniu nada bryle elegancji. W części nieużytkowej poddasza został zaprojektowany pełnowymiarowy strych, który pomieści wszystkie niepotrzebne rzeczy. 

Izolacja w pełnym wymiarze energooszczędnym – ponad 30 cm na fundamentach, 20 cm grafitowego styropianu na ściany zewnętrze, 35 cm wełny mineralnej na strop (w miejscach przebiegu kanałów wentylacyjnych dodatkowo 10 cm) oraz ponad 35 cm w strefie dziennej na połacie dachowe. 

Pierwsze wbicie łopaty odbyło się 18 kwietnia 2018 roku. Stan deweloperski chcemy uzyskać w 3 miesiące. Czy się uda? Zrobimy wszystko, żeby tak się stało 🙂 Koniecznie śledźcie naszą budowę, komentujcie i uczestniczcie w niej żywo. Serdecznie zapraszamy 😎 

Ps. 

Tak wyglądała działka przed karczowaniem. Piękne sosny ♥

podziel się

Facebook

Likebox Slider Pro for WordPress